- Ano i tak - wpada w ciszę drżący
„— Ano i tak — wpada w ciszę drżący głos dziadka. — Ten, o! Najlepszą miał smykałkę i w porę wybrał się za wodę.
Palec starego tkwi cieniem na ścianie. W czerwonym odblasku fotografia w brzozowych ramkach. Prócz ramek nic nie widzę.
— Do Ameryki pojechał, parę lat temu. Ożenił się, dzieci ma, synowa pani. Wie on tam, jaka u nas wojna Ni ma jak w Ameryce.
Powzdychali wszyscy że Polska to taki kraj, gdzie wojny i wojny. Ameryka, ho, ho, Ameryka... W małej izbie zaroiło się naraz od tej Ameryki i żony Amerykanki, i dzieci już „Amerykańców". Bomby im na łeb nie lecą. Niemcy nie palą i nie mordują, nie stanęli im przy żadnym Bugu.
— Ja tam Polski nie zostawiłabym za nic — odzywa się kobieta z dzieckiem na ręku. — Podobnież nasz rząd i ministry do Rumunii i na Węgry pouciekali. Matko jedyna, tyla świat!
— Może i twój uciekł — mruknął dziadek.
— I mój A... niechajby uciekł, niech ino żyje...
Mąż kobiety jeszcze nie wrócił. Jak łatwo dała mu rozgrzeszenie czy wybaczenie niech ucieka, byle tylko żył. Ale zaraz przypomina sobie o naszej obecności. Oddaje synka dziadkowi, wychodzi po słomę do obórki. Potem ściele legowisko w drugiej izdebce. Układamy się. Moja towarzyszka szepcze pacierze. Za ścianą nie ucichły rozmowy, dolatuje głos starego „...konnica, piechota maszeruje, a z góry bomby. Co gdzie jaki pułk rwał się do bitwy, już go z samolotów rozsiekali. Siła ich się nalazła i jaki to będzie koniec Bywało, jak w tamtą wojnę..."“(8)
<<<< Był nawet epizod
| Makmur który zna moją >>>>