-Dzień dobry - przywitał

konferencje |Zapach dla mężczyzny |Producent okien

„—Dzień dobry — przywitał Vincenta — jestem dziś w złym humorze. Ani jedna linia mi się nie udała. Przysuń sobie krzesło i opowiedz coś zabawnego. Na cygarko jeszcze za wcześnie. Słyszałeś coś zajmującego w ostatnich dniach ^
— Pokaż mi parę twoich obrazów, de Bock, dobrze Chciałbym zrozumieć, dlaczego twoje obrazy nadają się na sprzedaż, a moje nie.
— Talent, drogi przyjacielu, tylko talent! — De Bock podniósł się leniwie. — Ostatecznie wszystko zależy od tego. Ma się to albo nie. Sam nie potrafiłbym określić, co to takiego, chociaż maluję te przeklęte rzeczy.
Rozłożył przed Vincentem około pół tuzina obrazów nie przestając gadać. Vincent siedział wpatrując się gorejącymi oczami, jak gdyby poprzez cienko nałożone farby i płyciznę uczuć chciał dotrzeć do samego dna tych pokupnych obrazów.
„Moje są lepsze — powtarzał w duchu — moje są prawdziwsze i głębsze. Zwykłym, prostym ołówkiem wyrażam więcej niż on całą paletą. Jego obrazy mówią to, co każdy może wiedzieć banały. Jak to się dzieje, że on zdobył uznanie i pieniądze, a ja nie mogę zarobić nawet na czarny chleb i kawę"
Kiedy wreszcie wyrwał się de Bockowi i wyszedł, mruczał cicho pod nosem „W tym domu jest jakaś suchotnicza atmosfera. De Bock ma w sobie coś zblazowanego i sztucznego, co mnie przygnębia. Millet ma słuszność «Raczej nie mówić nic niż wyrażać się slab" . Niech sobie de Bock zachowa swój urok i swoje pieniądze! Wolę życie prawdziwe, realne, ciężkie. To nie jest droga prowadząca do zguby."“(3)

<<<< Chciał pozostawić po sobie | W ciągu owych ośmiu >>>>

Perfumeria internetowa |żarówki samochodowe |wladcy.info