Nowości
Wkrótce doszedłem do pełnej
„Wkrótce doszedłem do pełnej formy fizycznej i psychicznej. Rozsadzała mnie energia. Chciałem działać, a tu — w moim pojęciu — obozowa „bezczynność", choć zapewne w sensie ogólnym pożyteczna. Najwyraźniej nie służyło mi szkockie garnizonowe życie, które nie wiadomo nawet, jak długo miało trwać. Trudno było dostrzec jakiekolwiek perspektywy szybkiego wejścia do prawdziwej akcji. Ogarniało mnie dziwne uczucie — ni to wstyd, ni to świadomość nieokreślonej winy. A może jedno i drugie
Zamknąłem się w sobie i czekałem na szczęśliwy przypadek, który mógłby odmienić tę nieznośną dla mnie na dłuższą metę sytuację.
Kości zostały rzucone
Pewnego dnia nadszedł niespodziewanie telefonogram z Londynu wzywający mnie do Sztabu Naczelnego Wodza, podpisany przez podpułkownika Bronisława Brągiela, byłego komendanta Szkoły Podchorążych Broni Pancernych w Modlinie. Zachodziłem w głowę, o co też może chodzić. Pytałem nawet dowódcę pułku, ale i on nic nie wiedział.
Przez Edynburg pojechałem do stolicy ekspresem o nazwie „Latający Szkot". Kings Cross Station. Łapię tutaj pierwszą z brzegu taksówkę i podążam do hotelu „Rubens" przy ulicy Buckingham Palące Road, w którym zakwaterowano Sztab Naczelnego Wodza. Melduję się u podpułkownika Brągiela. Ten zaprasza mnie do bufetu i wypytuje o moich kolegów z podchorążówki. Interesują go również walki naszego batalionu we Francji, marsz do wolnej strefy, wreszcie przeżycia w Afryce. Ze sposobu prowadzenia rozmowy i zadawanych pytań wnioskuję, że pułkownik zna moją przeszłość, a cała ta rozmowa to przesłona dymna, za którą kryje się najważniejsze. Udaję jednak, iż niczego nie dostrzegam. Po godzinie pułkownik prowadzi mnie do swojego pokoju, starannie zamyka drzwi i przyciszonym głosem zaczyna“(1)
| Chciał pozostawić po sobie >>>>